• Wpisów: 857
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:24
  • Licznik odwiedzin: 204 849 / 2651 dni
 
czechofil
 
Środowa prapremiera sztuki "Zrób sobie raj" Kasi Adamik i Olgi Chajdas odbyła się w uroczystej atmosferze. Pełna sala czekających na to wydarzenie osób, świadczy o dużym zainteresowaniu. Każdy miał nadzieję, że sztuka spełni ich oczekiwania. Czy spełniła? Czytajcie dalej...


Nie wiem co kierowało twórcami przedstawienia, żeby tak poprowadzić akcję sztuki. Albo ja w ogóle nie pamiętam książki albo sztuka była tylko luźnym nawiązaniem do książki Mariusza Szczygła. Akcja toczyła się w świecie zmarłych, gdzie bohaterowie wspominają swoją śmierć, swoje życie i zastanawiają się nad tym, dlaczego ich urn z popiołem nie odebrała rodzina. Bohaterowie byli barwni i różnorodni. Każdy miał swoją historię, jednak narracja była chaotyczna, niespójna. Większości bohaterów w ogóle nie kojarzę, wypowiadali jedynie kwestie wyciągnięte z kart książki Szczygła. Sam Szczygieł powiedział, że był na 40 minutach próby i w tym czasie nie padło ani jedno zdanie z jego dzieła.

Czesi przedstawieni w spektaklu byli rozpustni, palili skręty. Jeden bohater wciąż powtarzał, że chce mu się piwa albo że nie może się wysrać. Temat defekacji powtarzał się jak mantra przez całą sztukę. Wysrać się i napić piwa to sens życia Czecha. Całość przeplatana wykonaniem hymnu Republiki Czeskiej w różnych aranżacjach: od "pijackiej" po kabaretową. Jeszcze żeby aktorzy naprawdę nauczyli się wysławiać poprawnie czeskie słowa... Głośne śpiewanie, tańce towarzyskie i tarzanie się po ziemi - jakoś mało kojarzy mi to się z czeską "pohodą". Ale może za bardzo się czepiam. Jedyne do czego nie mogę się przyczepić to gra aktorska. Największe brawa dla Katarzyny Herman.



Całość skupiła się wokół śmierci, krematoriów i urn. Nie było ani słowa o innych zabawnych momentach książki. Na prapremierę przybyło dużo osób, które przeczytały książkę Szczygła i wiele z nich nie kryło swego rozczarowania z tego co zobaczyli po pierwszym akcie. Głośno dyskutowali o tym co ich zdziwiło. Kilka miejsc po rozpoczęciu drugiego aktu pozostała pusta. Akcja zakończyła się bardzo niespodziewanie, zgasło światło i aktorzy wybiegli kłaniając się publiczności. Ta odwdzięczyła się odtwórcom ról średnio intensywnymi brawami. Zanim brawa ucichły, część osób z widowni w pośpiechu gnała do szatni.

Miał być Raj, a wyszedł Sraj... Szkoda mi tylko, że może zdarzyć się taka sytuacja, że ktoś nie sięgnie po świetną książkę Mariusza Szczygła ze względu na kiepską, według mnie sztukę. Oczywiście mogę nie znać się na sztuce, na teatrze, opisuję tylko swoje odczucia. Jednak ostrzegam Was, szkoda kasy na bilety!

Zdjęcia od teatrstudio.pl/spektakl/zrob-sobie-raj/

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    gość
    Przyłączam się do wrażeń komentujących - ja z rodziną (4osoby)też mieliśmy nadzieję na miłe spędzenie sobotniego wieczoru. To co zobaczyliśmy wprawiło nas i nie tylko nas (dużo osób wyszło już po kilkunastu minutach) w osłupienie - problemy gastryczne, picie piwa, tarzanie się po ziemi i duszący dym to rzeczywiście wypisz wymaluj cechy charakterystyczne dla Czechów. Zmarnowane pieniądze i czas - przestrzegam nie idźcie na tę szmirę. Pan Szczygieł powinien zabronić posługiwania się jego nazwiskiem do reklamowania tego czegoś
     
  • awatar
     
     
    Kasik
    @gość: Albo za dużo osób nie wracało po przerwie ;)
     
  • awatar
     
     
    gość
    A to ciekawe. 11 marca nie zrobili przerwy. Pewnie z litości dla publiczności chcieli szybciej skończyć.
     
  • awatar
     
     
    Kasik
    Też byłam na pokazie przedpremierowym i zgadzam się z każdym słowem. Szkoda czasu i pieniędzy!
    Zabrałam mamę i męża, po przeczytaniu książki nastawiliśmy się na przyjemny wieczór.
    Wyszliśmy w przerwie, nie byliśmy jedyni.
     
  • awatar
     
     
    Marta
    literówkowa errata:) : *wchłonęłam*
     
  • awatar
     
     
    Marta
    Cieszę się, że nie tylko ja tak odebrałam tę sztukę. Byłam na pokazie przedpremierowym 7 marca i przez praktycznie cały spektakl zastanawiałam się co na jego temat myśli Szczygieł, bo ja na jego miejscu zapewne bym rozpaczała - miałam wrażenie, że fragmenty wyjęte z książki połączone są w pozbawiony jakiegokolwiek pomysłu sposób a to co zostało dodane zazwyczaj jest na poziomie dość żenującym (szczególnie irytował mnie sposób przedstawienia postaci policjanta). Książkę wschłonęłam w 2 wieczory, śmiejąc się i wzruszajac na przemian; na sztuce nie było ani ciekawie ani śmiesznie i chyba dawno w teatrze tyle razy nie zerkałam na zegarek. Pozdrowienia :)
     
  • awatar
     
     
    Antyczechofil
    Pokazali prawdę o głupich Czechach.