• Wpisów: 857
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:24
  • Licznik odwiedzin: 203 484 / 2629 dni
 
czechofil
 
Tym razem obiecałem sobie, że na majówkę do Pragi pojadę nie sam, ale ze znajomymi. Planowanie i załatwianie wszystkiego zaczęło się już od stycznia. Wiedziałem, że najtrudniej będzie ogarnąć ludzi, dlatego już od stycznia suszyłem im głowę. Zarezerwowanie hostelu i biletów pozostawiłem na sobie. Niesamowite jak dłużył się czas od stycznia do maja i smutne, że tak szybko minęło te sześć dni...

P4280683.JPG

Plan był taki, że całe trzy dni (i noce) intensywnie zwiedzamy Pragę - wszak z całej sześcioosobowej grupy tylko ja kiedykolwiek byłem w tym pięknym mieście. Program zwiedzania to były typowo przewodnikowe trasy, takie praskie standardy. Od Prasznej Brany przez Orloja do Mostu Karola, na Hradczanach kończąc. Nie będę się tu rozpisywać nad pięknem kamienic i architektury, bo każdy kto tam był wie o czym mówię. Napiszę może, że moi przyjaciele byli wielce zadowoleni z faktu, że przy tak pięknej pogodzie można się w spokoju napić Czarnego Kozelka pod gołym niebem. Oczywiście dla smaku i lepszego trawienia po obfitym typowo czeskim obiedzie. Kumpli zaskoczył ogrom turystów ze wszystkich stron świata, zaczęły się porównywania do prowincjonalnej w tej kwestii Warszawy. Nagle, tak obcy dla nich kraj stał się tym ulubionym, gdzie Polak może się czuć jak w raju, bez mandatów za picie w miejscu publicznym, bez kup na trawnikach, ze smaczną kuchnią no i przede wszystkim z nowościami na sklepowych półkach.

P4280691.JPG

Dziwne, że my Polacy tak nie lubimy nowości. To u nas nie przyjęła się Kofola ani żadne smakowe napoje, od których aż roi się w Czechach. Mowa tu oczywiście o wszystkich egzotycznych smakach Fanty (np.: truskawkowa i kiwi). Nie mamy też tylu smaków czekolady. Teraz wyszła limitowana edycja gruszkowej i malinowej Studenckiej. A gdzie u nas Milka z nadzieniem o smaku znanego alkoholu? Gdzie u nas Coca-Cola wiśniowo-waniliowa? Gdzie w Polscę dostanę 2-litrową CherryCoke? Jednak największym hitem wyjazdu okazał się Ketchup Curry, który był dodawany wraz z Vaclavskou Kloubasou na Vaclavskim Namesti. W hipermarkecie ostała się tylko jedna butelka, niestety muszę obejść się smakiem albo zrobić sobie samemu ten specjał.

P4280698.JPG


P4280717.JPG

Od samego przyjazdu informowałem znajomych, że w Republice obiady jada się bardzo wcześnie, dla Polaka zdecydowanie za wcześnie. Była wrzawa, że "o 13:00 to ja jeszcze nie będę głodna", jednak cena 79 koron za obiad właśnie w tych wczesnych porach zrobiła swoje i każdy był głodny już o 12:00. A obiady wybieraliśmy zawsze te kojarzone z Republiką: Svićkovou, Knedliky i róznego rodzaju gulasze. Wszystkim smakowało.

P4280727.JPG


P4280745.JPG

W ciągu trzech dni w Pradze udało się nam jeszcze wjechać na Petřín, Žižkovskou televizní věž, zobaczyć zachód słońca na Wzgórzu Vyšehrad i przejść się nocą po Moście Karola. Nocna Praga oszałamia pięknością. Niestety liczba Polaków na metr kwadratowy mostu przekracza chyba gęstość zaludnienia w Bangkoku. Głośne ich śmiechy i przekleństwa ( przecież Czesi to rozumieją) skutecznie przypinały nam odpowiednią łatkę... Grupa piętnastu Polaków rozsiadła się w kółku pod pomnikiem Jana Husa na Staromestkim Namesti, postawili przed sobą ruskie szampany, morze piwa i rycząc  wniebogłosy dawali wszystkim o sobie znać. Polak przecież musi się wszędzie pokazać. Brakowało biedakom tylko ogniska i kiełbasek.

P4280749.JPG


P4290784.JPG

Tak samo było w hostelu. Międzynarodowa ekipa: Włosi, Hiszpanie, Niemcy no i Polacy. Nie dość, że od rana krzyczą, śmieją się w głos to jeszcze podczas śniadania wyjęli swoje pasztety, zupki chińskie, serki topione, paprykarze i tym wszystkim smarowali sobie czeskie rohliki. Czy w Czechach jest aż tak drogo by przywozić ze sobą cały plecak wałówy? Nie... Po co wydawać pieniądze na jedzenie jak można je wydać na alkohol.

P4290795.JPG


P4300804.JPG


P4300825.JPG

Tym oto optymistycznym akcentem kończę relacje z Pragi. Możecie sobie jeszcze poniżej obejrzeć kolejne zdjęcia.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
  • awatar
     
     
    gość
    Aj, drogi Czechofilu, kraj piękny, ale do ideału mu daleko. Usługi bankowe i telekomunikacyjne na żenującym poziomie - pamiętasz, ile się płaci za rozmowy i smsy lub za prowadzenie konta w banku? Konkurencja słaba, nie dba się o klienta Kuchnia dobra na raz dla turysty - w typowo czeskich hospodach bardzo mały wybór, wszędzie te same 3-4 dania, brak warzyw. Przy drogach, nawet głównych, dobrej karczmy ze świecą szukać. W Polsce wszędzie zjesz dobrze i w sposób urozmaicony W wielu dziedzinach naprawdę wyprzedzamy Czechów i warto to zauważyć. Ale Praga, fakt, zjawiskowa i nie tylko ona jedna...
     
  • awatar
     
     
    Merunka
    Po Twoim wpisie pobieglam do sklepu kupic ketchup curry -tyle czasu tu zyje,a jeszcze nie probowalam tego wynalazku! Smaczny :) I nie Heinza,ale czeskiej firmy Kand :)
     
  • awatar
     
     
    Anna M
    no cóż, czeskim rohlikom nawet paprykarz nie pomoże ;p
    majówka w Pradze to chyba jeden z bardziej nietrafionych pomysłów - tradycyjny potop polsko-włoski, otwarcie sezonu... polecam marzec, w tym roku w drugiej połowie było mega ciepło (jak na marzec) i już zielono. albo początek kwietnia {nie kvetna:).
    ach, i od razu odradzam przyjazd na boże ciało, w mniejszym stopniu, ale to samo!
     
  • awatar
     
     
    gość
    Curry ketchup to niemiecki wynlazek - miłem taki hainza - mi smakował moim znajomym nie
     
  • awatar
     
     
    cerstve mleko
    Wczoraj wróciłem z majówki w Pradze. Mam podobne odczucia. Już teraz brakuje mi atmosfery słonecznej, leniwej Pragi.
    Jedyne co mnie irytowało to właśnie wszechobecni Polacy, którzy robili bydło. Aż żal patrzeć na ten "eksport polskiego obciachu". Byłem 3 raz w Pradze, ale takiego zagęszczenia rodaków jeszcze tu nie widziałem. Człowiek miał wrażenie, że przyjechała tam cała Polska, łącznie z ks. Natankiem i rycerzami Chrystusa - jeśli nie wierzycie to wyślę zdjęcie :).
     
  • awatar
     
     
    szurens czechofan
    Ale Ci zazdroszczę. Obudziłeś we mnie tęsknotę do Pragi bo nie byłem tam wiele lat. Mój weekendd majowy też był fajny za sprawą KINA NA GRANICY w Cieszynie...
     
  •  
     
    świetna relacja:) w tym roku spędziłam tam swoją drugą Wielkanoc i zgadzam się z każdym Twoim słowem:)piękne miasto, przyjaźni ludzie i fantastyczne jedzenie no i piwo,2 czarne kozelki pojechaly ze mną do domu:D polecam hotel Angelis i restaurację Potrefena Husa w budynku browaru Staropramen